Byli „kolegami” dopóki do drzwi nie zapukał listonosz z emeryturą żony
Spotkanie towarzyskie trzech mężczyzn przebiegało w pozytywnej atmosferze dopóki do drzwi mieszkania nie zapukał listonosz. Gdy przyniósł on emeryturę dla żony gospodarza jego „koledzy” postanowili poświęcić rzekomą przyjaźń. Odwrócili uwagę mężczyzny, a następnie ukradli gotówkę i w pośpiechu uciekli. Ich radość nie trwała jednak długo…
Do bytowskich policjantów o pomoc zwrócił się 72-latek, przekazując, że skradziona została cała emerytura jego żony, którą niedawno odebrał – dokładnie 2300 zł. Pieniądze przyniósł listonosz, a następnie mężczyzna schował gotówkę do szafki. W tym czasie przebywało u niego dwóch znajomych, którzy widzieli gdzie gospodarz chowa pieniądze. Po ich wyjściu senior zorientował się, że… pieniędzy nie ma.
Policjanci szybko ustalili lokalizację „kolegów” pokrzywdzonego mężczyzny. W domu jednego z nich w plecaku odnaleźli gotówkę, a w śmietniku podarte poświadczenie przekazania emerytury na dane żony 72-latka. Podejrzani byli nietrzeźwi i nie potrafili logicznie wytłumaczyć skąd u nich wziął się dokument oraz pieniądze. 40 i 35 latek noc spędzili w policyjnym areszcie. Usłyszeli zarzuty kradzieży, za którą grozi kara do 5 lat więzienia.
